Design samochodów – czytajcie do końca

2007 GM Daewoo G2X

Jeden z moich poprzednich wpisów, dotyczący designu koreańskich samochodów wywołał małe poruszenie w gronie znajomych oraz komentujących. Niektórzy zarzucali mi brak obiektywizmu – czyżby nie przeczytali wpisu do końca?
2007 GM Daewoo G2X

Kia i Hyundai zatrudniają europejskich stylistów

Jak pisałem wcześniej – Hyundai i Kia nie zawdzięczają swoich sukcesów koreańskim specjalistom. Zatrudniają designerów z Europy. Byłych pracowników takich marek jak Volkswagen, Audi, BMW, czy Citroen. Nie chodzi jednak o to, kto pracuje dla koreańskich koncernów, ale o to, jakie są tego efekty.

Efektami są wysmakowane stylistycznie, oryginalne i nowoczesne nadwozia samochodów. Takie, jakimi nie mogli pochwalić się dotąd Europejczycy. Dlaczego? Tu wypływa prawdopodobny powód zasilenia przez najlepszych stylistów szeregów marek Kia i Hyundai. Nie musi chodzić wyłącznie o pieniądze, choć to także jest możliwe. Każdy projektant marzy o wolności tworzenia. O możliwościach ograniczanych tylko przez własne zdolności i fantazję. To odważyli się zapewnić Schreyer’owi i spółce Koreańczycy.

Nie ograniczać fantazji stylistów – ryzyko nie do podjęcia?

Dlaczego równie nowocześnie nie wyglądały projekty aut VW, czy Audi, skoro tworzyli je ci sami ludzie? Z banalnego powodu. Ci, którzy śledzą wystawy motoryzacyjne od lat, wiedzą jak wiele było interesujących i niezwykłych samochodów koncepcyjnych z Europy. Większość z nich nigdy nie ujrzała światła dziennego, a jeśli ujrzała to w wersji pozbawionej efektownych przetłoczeń i niezwykłych dodatków. Szefowie wiodących marek są zbyt konserwatywni, lub po prostu przesadnie obawiają się zmiany stylistyki. Wychodzą z założenia, że to, co świetnie sprzedawało się do tej pory, musi sprzedawać się nadal. Przykład – nowy Golf VII (pozwolę sobie wrzucić link).

Koreańczycy nie mają nic do stracenia, gdyż startowali z dużo gorszej, by nie powiedzieć fatalnej pozycji. Na razie ryzyko się opłaca. Jaka będzie przyszłość? Czy w obawie o spadek słupków sprzedażowych, także Kia i Hyundai zaczną przyzwyczajać klientów do jednej linii stylistycznej przez długie lata? Osobiście mam nadzieję, że nie.

Zdjęcie: Daewoo G2X – tak, wiem, że to Opel GT – kto przeczytał do końca, będzie wiedział 😛

2 myśli na temat “Design samochodów – czytajcie do końca”

  1. „O możliwościach ograniczanych tylko przez własne zdolności i fantazję. To odważyli się zapewnić Schreyer’owi i spółce Koreańczycy.” – trafne zdanie …

    Księgowi i Makeking blokują wolną myśl inżynierów i stylistów, nakazuje sie tym ostatnim tworzyć wbrew zdrowemu rozsądkowi (trwałośc/niezawodniość, osiągi, ekologia (paradoxalnie!)…) tylko cynicznie pod kątem zysku dla producenta (trwałość tylko przez okres gwarancji..) – mam nadzieję, że za to krótkotrwałe myślenie producenci zapłacą z nawiązką ..

    W koreańskiej motoryzacji widać jeszcze conieco komplexów (wzorowanie sie na markach zachodnich), ale jednocześnie wolę i pasję tworzenia (Hultaj Genessis Coupe, concept KIA Kee ! … )

    Koreańcy jednak nadal mają swoje problemy:

    – trochę niejasne jest pozycjonowanie marek: KIA miała byc podobno trochę tańsza, a jednocześnie bardziej sportowa (to dlaczego nie ma tam odpowiednika Hultaja Coupe [np KIA Kee]) ,
    a Hultaj miał gonić marki zachodnie (Hultaj genessis z V8-ka na rynek USA)

    – w wypadku Hultaja nadal mają problem z designem (to koślawe logo „H” zdaje się „determinować” conieco „wykrzywione linie nadwozia” (delikatnie zaburzone są proporcja , symetria, harmonia –> jak za starych, „dobrych” czasów:) , np. stare Hultaje Coupe:)


    Na razie koreańcy są na dorbrej drodze, ale już niedługo chińczyki zaczną im deptać po piętach .. 🙂 .. i pewnie pierwszą rzecz jaką zrobią , to .. „podpłacą/podkupią” sprzedajnych zachodnich designerów…:)

  2. Jakiś czas temu oglądałem jeden z programów TVN Turbo i ten ‚łysy’ prowadzący (nie mam pamięci do nazwisk) przyznał, że KIA w obecnych czasach to naprawdę dobre auto, co jeszcze kilka lat temu z pewnością takie słowa nie wyszłyby z jego ust.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.